W pierwszym sparingu w tym roku Warta Poznań zremisowała 2:2 z Jagiellonią Białystok. Na mecz warto było się wybrać choćby tylko po to, by zobaczyć pierwszą bramkę meczu, strzeloną przez Piotra Reissa.
Przez pierwsze pół godziny "Zieloni" nieoczekiwanie mieli wyraźną przewagę nad solidnym zespołem ekstraklasy. Zasłużenie więc prowadzili po golu Piotra Reissa. Golu niecodziennym. Napastnik Warty był otoczony przez kilku rywali w polu karnym Jagiellonii, na dodatek piłka zagrana z prawej strony przeleciała mu nad głową. Wydawało się, że jest po akcji. Wówczas Reiss wysunął nogę do tyłu, piętą kopnął piłkę, czym kompletnie zwiódł przeciwników. Po chwili spokojnie kopnął nad Grzegorzem Szamotulskim - wprost do bramki. - Brazylia przyjechała! - krzyknął Tomasz Bekas, który pospieszył z gratulacjami. W tym czasie bramkarz Jagiellonii głośno dziwił się, jak trzech jego kolegów pozwoliło tak łatwo się oszukać.
- Warto pokazywać adeptom piłki nożnej, co można zrobić nawet w tak trudnych warunkach i jak bardzo opłaca się trenować i być profesjonalistą takim, jakim jest Piotr - komplementował swojego zawodnika trener Warty Marek Czerniawski. Reiss jakoś specjalnie nie rozpływał się nad golem. Zdradził z uśmiechem, że wiele takich zagrań można wyćwiczyć podczas gry w tzw. siatkonogę. Zawodnicy Warty zabijali w ten sposób czas podczas przerwy zimowej. Wczoraj zagrali pierwszy w tym roku mecz.
Zaprezentowali się w nim bardzo obiecująco. Do przerwy przegrywali pechowo, bo mieli przewagę i stworzyli więcej okazji bramkowych niż Jagiellonia. Ta wyrównała po samobójczym trafieniu Alaina Ngamayamy, a po chwili prowadziła dzięki ładnej, indywidualnej akcji Kamila Grosickiego.
Równie efektowny jak gol Reissa była druga bramka dla Warty strzelona przez Tomasza Magdziarza z ponad 20 m. Kapitan poznaniaków nie mógł się jednak cieszyć w pełni, bo chwilę później zmarnował rzut karny. Tę "jedenastkę" wypracował Szymon Kaźmierowski, którego obrońca powalił w polu karnym. W ogóle nowy napastnik Warty sprawiał graczom Jagiellonii wiele problemów. Dla większości był zbyt silny i za szybki. A trener Czerniawski twierdzi, że Kaźmierowski ma jeszcze spore rezerwy w przygotowaniu fizycznym. - Robi postęp z treningu na trening - zaznaczył szkoleniowiec. - Ma u nas to, czego mu brakowało w Grodzisku czy w Polonii, czyli w miarę pewne miejsce w składzie. Dzięki temu nabiera pewności siebie.
- Wypracowałem karnego, myślę że było dobrze - ocenił siebie sam Kaźmierowski. - W Polonii prawie rok leczyłem się po zerwaniu ścięgna Achillesa. Przyszedłem do Warty odbudować się i strzelać bramki - dodał.
Po wczorajszym meczu jest duża nadzieja, że wychowanek Dyskobolii Grodzisk udanie zastąpi w ataku Warty Marcina Klatta. - Jest bardzo, bardzo podobny do Marcina. Szybki, potrafi wziąć na siebie grę, to prawie identyczna charakterystyka - przyznał Magdziarz.
Z równie dobrej strony pokazał się inny gracz wypożyczony przez Wartę - Artur Marciniak. Zagrał na prawej stronie obrony i nie unikał wycieczek na połowę przeciwnika.
Z kolei testowany młody bramkarz Jakub Miszczuk ma się jeszcze pokazać na treningach Warty.
Warta Poznań - Jagiellonia Białystok 2:2 (1:2)
Bramki: 1:0 Reiss (12.), 1:1 Ngamayama (34., sam.), 1:2 Grosicki (37.), 2:2 Magdziarz (60.).
Skład Warty: Radliński (46. Miszczuk) - Marciniak (57. Ignasiński, 87. Gułajski), B. Jankowski, Przybyszewski(60. Wichtowski), Otuszewski (78. Smuniewski) - Bekas (46. Miklosik), Ngamayama (71. Laskowski) - Magdziarz (74. Bała), Reiss (68. Sikora), Iwanicki (46. Pawlak) - Kaźmierowski (70. Mazurek).
Źródło: http://gazeta.pl/
|